Ludzie nie
piszą już listów - w dobie komputerów nikt nie ma na to czasu. O wiele
sprawniej i efektywniej jest zaczepić kogoś na "fejsie" lub wysłać mu
prywatną wiadomość. Postanowiłam więc, że odejdę od schematu i napiszę do
Ciebie list, co prawda elektroniczny, ale jednak list. Przejdźmy zatem do
rzeczy.
Odkąd pamiętam
łatwiej mi jest wyrażać emocje i uczucia poprzez słowa pisane. Być może to
wynik tego, że dużo czytam (a raczej czytałam, bo póki co nie mam na to
czasu lub chęci) albo zwyczajnie tak już mam. Nie wiem. Wiem natomiast, że nie
piszę do Ciebie bez powodu. Otóż chciałabym w tym liście przybliżyć Ci Twój
obraz, który tkwi w mym umyśle oraz to, jak wielkim uczuciem Cię darzę. Wiem,
że nie przepadasz za czytaniem, ale zapewniam Cię, że tej lektury nie
pożałujesz – a przynajmniej mam taką nadzieję.
Poznaliśmy się... przypadkiem.
Może nie do końca, bo przecież odkąd Cię ujrzałam starałam się być jak
najczęściej w Twoim pobliżu, ale moment poznania był zwykłym zdarzeniem
losowym, którego ani Ty ani tym bardziej ja nie zaplanowaliśmy. Kilka dni przed
wyjazdem do Poznania miałam wątpliwości, czy rzeczywiście powinnam się tam
wybrać, ale rozwiały się one z chwilą, gdy wsiadłam do pociągu. Poczułam się
wolna. Samodzielna. Jechałam tam z myślą o dobrej zabawie, ciekawych ludziach i
ucieczce od zobowiązań. Los najwidoczniej chciał inaczej, bo już drugiego dnia
trafiliśmy na siebie i uwierz mi, że od tamtej pory czynisz moje życie o wiele
lepszym i wartościowym. Nigdy nie sądziłam, że dane będzie mi spotkać kogoś o
tak pięknej, delikatnej duszy, jak Twoja. Ludzie przywdziewają maski różnej
maści, czasem dla ochrony, czasem dla kaprysu. Trudno rozpoznać, kto jest kim
naprawdę. Chowasz się, to zrozumiałe. Też czasami tak postępuję –
automatycznie, jak gdybym miała to w sobie zaprogramowane. Ale jedno jest pewne
– przy mnie jesteś sobą. Cieszę się, że tak jest. Że obdarzasz mnie zaufaniem i
pozwalasz na dostrzeżenie Twojego prawdziwego „Ja”. Myślę, że to bardzo ważne w
jakiejkolwiek relacji, a już zwłaszcza takiej, jaka łączy Nas. I odwdzięczam Ci
się tym samym – jeszcze nigdy nie byłam tak... „naga”. Obdarta z mojej
ochronnej powłoki, którą przywdziewam, by przetrwać. Dziękuję Ci za to.
Sprawiłeś, że zaufałam, mimo własnych przekonań i zasad. Złamałam moją przysięgę,
by nie wpuszczać już nikogo do swojej duszy. I jestem z tego zadowolona, bo
uratowałeś mnie. Całkowicie odciąłeś od przeszłości, z którą od czasu do czasu
muszę walczyć. Dajesz mi ten wspaniały rodzaj bezpieczeństwa, dzięki któremu
czuję się silna oraz „chciana”. Nie bez powodu myślę o Tobie, jak o swoim Domu,
bo właśnie tam człowiek czuje się najlepiej. Uważam Cię za najwspanialszego
człowieka we Wszechświecie. To, co dla mnie robisz, jakie cierpliwość i oddanie
przy tym wykazujesz... Dziękuję, raz jeszcze. I będę dziękować nieustannie, bo
należy Ci się. To niesamowite, że mam przy sobie kogoś takiego, jak Ty.
Inteligentnego, zabawnego, wiernego, pięknego zarówno w duszy, jak i na
zewnątrz. Spotkał mnie prawdziwy cud, wiesz? Ktoś może pomyśleć, że przesadzam,
ale cholera jasna, jak mi na Tobie kurewsko zależy. Jak ja Cię mocno kocham,
wiesz? Najmocniej, jak potrafię. Chyba żaden człowiek nie kochał w ten sposób
drugiego, chyba, że w jakieś powieści. Zrobię dla Ciebie, co tylko mogę. Chcę
byś był szczęśliwy i pragnę Ci to szczęście ofiarowywać każdego dnia. Nie
wyobrażam sobie egzystować bez Ciebie u mego boku, to byłaby najstraszniejsza
kara, jaką kiedykolwiek miałabym ponieść. Dlatego staram się, a przynajmniej
próbuję, by było Ci ze mną jak najlepiej i ufam, że to widzisz oraz doceniasz.
Już Ci kiedyś mówiłam, że jesteś moim Wszechświatem, moim Wszystkim. Moim
własnym Grellem. Nickiem. Leonem. Nygmą. Watsonem. Baymaxem. Tatem. Kocham Cię,
kurwa mać. Naprawdę. Myślę, że nawet słowa nie są w stanie opisać tego uczucia,
gdy zasypiam w Twoich objęciach, a potem budzę się rano, patrzę na Twoją
przystojną twarz i w duchu modlę się, bym mogła widzieć ją już do końca Naszych
dni. Nienawidzę, gdy cokolwiek choć na moment Nas rozdziela – tęsknota za Tobą
wyżera mnie od środka, niczym śmiertelna choroba. Czasem tęsknię nawet, gdy
jesteś tuż obok. To okropne, wiesz? Myślę o Tobie. Każdego dnia. Martwię się.
Zastanawiam, czy wszystko u Ciebie okej, czy jesteś najedzony, czy nie
marzniesz, czy nic nie sprawia Ci kłopotu. Sprawiasz, że mam odwagę być lepszym
człowiekiem, że chcę zmian. To bardzo dobrze, przyda mi się to i wyjdzie z
pewnością na dobre. Porzuciłam wszystko, bym móc być z Tobą i nie żałuję tego.
Warto było. I nadal jest. Chcę być przy Tobie, tworzyć wspomnienia, a także
wspólną przyszłość. Wiem, że czasami przesadzam, jestem irytująca, mówię za
dużo i często nie to, co naprawdę myślę, a co sprawia, że cierpisz –
przepraszam. Chcę by Nam się udało i po prostu czasami... to wszystko mnie
przerasta. Układam w myślach własne scenariusze, a gdy nie idzie coś po mej
myśli – denerwuję się i robię wszystko, by było tak, jak sobie ustaliłam. A to złe. Muszę nad tym pracować i mam nadzieję, że zechcesz mi w tym pomóc.
Nie jestem idealna. Ty również nie. Czasem zachowujesz się tak, że mam ochotę
nakrzyczeć na Ciebie, a potem wyjść i już nigdy nie wrócić. Ale po paru
minutach mi przechodzi. I myślę, że to jest właśnie Miłość – trwanie przy
drugiej osobie w najlepszych oraz najgorszych momentach życia i chęć zmiany.
Uwielbiam te iskierki w Twoich
oczach, gdy opowiadacz o czymś, co Cię interesuje lub co lubisz. Kiedy gładzisz
delikatnie kciukiem moją dłoń, gdy trzymamy się za ręce. To, w jaki sposób
przyciągasz mnie do siebie i otaczasz ramionami. Skupienie na Twej twarzy, gdy
musisz zrobić coś na zajęcia. Twój uśmiech, przez który sama mam ochotę się
uśmiechnąć. To, że potrafisz być śmiertelnie poważny. To, że umiesz się śmiać i
wygłupiać. Fakt, że potrafisz mnie rozweselić w każdej sytuacji i sprawić, że
poczuję się lepiej. To, że się o mnie troszczysz i martwisz. Chcesz być na
bieżąco z moim życiem i ja również pragnę tego samego, jeśli chodzi o Twoje.
Uzupełniamy
się, tworząc perfekcyjną całość. Nie pozwólmy nigdy temu zniknąć. Dobrze?
P.S: Róża, którą od Ciebie dostałam jest równie piękna, co Ty. Dziękuję.
P.S: Róża, którą od Ciebie dostałam jest równie piękna, co Ty. Dziękuję.
TWOJA GWIAZDKA


